Wpisy archiwalne w kategorii

3) 100-150 km

Dystans całkowity:9729.90 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:443:49
Średnia prędkość:20.33 km/h
Maksymalna prędkość:76.00 km/h
Suma podjazdów:21863 m
Liczba aktywności:81
Średnio na aktywność:120.12 km i 5h 55m
Więcej statystyk
Dystans137.00 km Czas06:00 Vśrednia22.83 km/h
SprzętFocus Uczestnicy
Jurajska pętelka
Kategoria 3) 100-150 km
Rano ruszyłem na Pilice przez Klucze. Sypało się świetnie. Z Pilicy krótka piłka na Ogrodzieniec. Tam zdzwaniam się z Januszem i umawiamy się za 1,5h w Bukownie. W Hutkach łapie mnie 2 szosowców (triathlonowców z DG). Zgadujemy się i ciśniemy razem jakieś 20min średnią ok 35km/h. Oni oczywiście z klubu na full wypasss carbonach, wg nich ważyły 6,7kg. W Bukownie miałem 100km w niecałe 4h, więc jak na mnie średnia całkiem całkiem. Obiad w barze i dołącza Janusz. Decydujemy się jeszcze na wieczorną Sierszę i Balaton. Zimno, ale to chyba idealna pogoda na rower..

Z rana..



Pilica


Ogrodzieniec


Wreszcie zielono..


Wspomniani fajterzy z triathlonu


A tu już powrót do korzeni :)



Relacja i zdjęcia Janusza
Dystans133.00 km Czas06:30 Vśrednia20.46 km/h
SprzętFocus Uczestnicy
Coś innego..
Kategoria 3) 100-150 km
Wreszcie zdecydowaliśmy się wybrać w innym kierunku niż małopolska czy góry..wybór padł na zachód. Dobra rundka z Kovalem do Pszczyny, na Jezioro Goczałkowickie a następnie Orzesza, Łazisk i Mikołowa. Wszystko w miarę płasko, jednak dzisiaj przeszkadzał dość niezły wiatr. Na powrót dołącza do nas Janusz, z którym ustawiliśmy się na Wesołej.

Moja miejscówka nad Jeziorem Goczałkowickim..


Elektrownia Łagisza


Rynek w Mikołowie i serwis Decathlonu..


Obiad w zajebistej pierogarnii, polecam!


No i deser :)

Dystans107.00 km Czas04:27 Vśrednia24.04 km/h
SprzętFocus
Na wagarowicza..
Kategoria 3) 100-150 km
W tym tygodniu non stop nadgodziny, od wtorku po 12h przed kompem w pracy a wczoraj od 8 do 22! Tym sposobem, ledwo zipie ostatnio ale w nagrodę zrobiłem sobie wolny piątek. Wyruszyłem po 9 z celem zaliczenia ulubionego jeziora w Pilicy. Jadę 5-6 km i nagle dochodzi do mnie, że jestem prawie w Byczynie..zastanawiam się, co ja tu robię? dlaczego ja tu kur.. pojechałem? Przecież Pilica jest całkowicie w drugą stronę! To tylko pokazuje, jaki tydzień za mną i pełen mętlik w głowie.. Wróciłem do centrum, już cały mokry..ok trzeba wrócić do domu i się przebrać na letniaka.. Tak też zrobiłem, ale przez to wszystko wystartowałem na nowo prawie o 10. Do Pilicy gładka trasa, niekiedy lekkie podmuchy wiatru. Nad jeziorem 1,5h relaksu w słońcu. Powrót SAKRAMENCKI! Takiego wiatru w twarz nie pamiętam, szosa lekka i stawała w miejscu..najgorsze, że niby drzewa nieruchome a musiałem włożyć 3x więcej siły, aby dociągnąć. Tak czy siak, wypad zaliczam do jak najbardziej udanych. To będzie naprawdę mocny sezon, szosa śmiga aż miło :)

Wiosna..


Zajebisty kawałek drogi przez Złożeniec..


Pilica


Odpoczynek przy Bukowskiej..

Dystans133.00 km Czas06:00 Vśrednia22.17 km/h
SprzętFocus
Pierwsza randka..
Kategoria 3) 100-150 km
Ustawiam się z Kovvalem na symboliczną setkę. Pierwsza jazda nową szosą, na początku prowadzi się kapitalnie..bezszelestna, nic nie stuka, nic nie puka..Focus po prostu płynie:) Pierwszy raz mam ustawienie 3x10..dużo czasu minie zanim to wszystko dobrze wyczuje i zgram:) Jedziemy przez Płoki do Krzeszowic. Po drodze umawiamy się z Januszem, który ruszył po pracy. Kręcimy razem aż do Bukowna, gdzie dołącza odkurzony Nedvet. Krótki posiłek, wymęczony tego dnia Kovval :) zawija do domu a my w trójkę robimy zajebistą pętle Nedveta przez Laski, Krzykawkę, Maczki itd itd..tempo powyżej 30km/h..co wieczorem dało się we znaki;) W tym roku nie byłem jeszcze tak zmęczony, pozycja na szosie też zrobiła różnicę i szyja i okolice bolą do teraz..

Ogólnie, Focus wymiata :) Szykuje mi się teraz praca po 12h i zajęty weekend..ale już odliczam kiedy znowu będę mógł wystrzelić :) Jazda!!!




Więcej zdjęć jak zwykle u Janusza :)
Dystans119.00 km Czas06:00 Vśrednia19.83 km/h
Przedbałkański trening..
Kategoria 3) 100-150 km
Wystartowaliśmy z samego rana z Kovalem. Trasa na Bolesław, Klucze, Troks, Trzyciąż i część Dłubniańskiego Parku Krajobrazowego. Jurajskie góry nieźle dawały w kość, zdecydowaliśmy się więc odbić na południe w kierunku Sułoszowy i przez Kosmołów dotarliśmy do Olkusza. Tam ok 15 spotkaliśmy się z Januszem, który ruszył w naszą stronę po pracy. I tym oto sposobem zebrał się cały bałkański komplet :) Przewyższeń wyszło ponad 1000m, co właśnie czuje w nogach..Piękny rok się szykuje!

Koval na Czubatce na Pustyni Błędowskiej wysłuchuje wykładu miejscowego historyka..

Typowe obrazy z dzisiaj..górki, górki, górki..


Która strona lepsza?

Nowo znaleziony skrót z Trzyciąża..istny świętokrzyski widok..

Jakiś Janek podpina się do nas w Olkuszu :D

Dawał radę, więc zdecydowaliśmy się z Kovalem zabrać go w czerwcu na Bałkany!

Dystans112.00 km Czas06:15 Vśrednia17.92 km/h
Dolinki Podkrakowskie
Kategoria 3) 100-150 km
Kovval w Krakowie, Van wyjechał, Funio do pracy, Kriss po pracy..więc wybraliśmy się w 2 z Januszem na Jure. Klimat zajebiście wiosenny. Trasa pętlą przez Bukowno-Zederman-Dubie-Szklary-Paczółtowice-Zimnodół itd.. Nie liczyliśmy, ale przewyższeń było jak nigdy. Powiem szczerze, wydaje się że te wycieczki po Beskidach mają się nijak do masakrycznie pagórkowatej Jury. Zajebiście wykorzystana wiosenna sobota!


Znaleziona nowa droga przez Żary..za zajebistym podjazdem ala Kocierz..



Niestety okazała się na końcu ślepa:) Nie mieliśmy mapy ale nie chcąc wracać w góry, przebijamy się skrótem..który okazał się 40min spacerem po kostki w błocie..

ale za to później było już tylko tak..


Docieramy na pole golfowe w Paczółtowicach..


Na końcu jak powiedziałem, że mam pustą lodówkę i muszę jeszcze jechać na zakupy..Janusz się zlitował i za namową jego Iwonki zaprosił na kolejny zajebisty obiad:) Dzięki!



Dystans130.00 km Czas06:00 Vśrednia21.67 km/h
Górska pętelka
Kategoria 3) 100-150 km
Wolny dzień i zajebisty grupowy wyjazd z ekipą: Janusz, Funio i Kovval. Trasa na Chelmek, Oswiecim, Porabke, Zator i Balin. 
Pogoda idealna, na Beskidku niespodziewanie spotykamy Jakubiszona :)




Janusz walczy z bocznym wiatrem na podjeździe :D


Kovval na podjeździe..wstawiam to specjalnie, żeby zmotywować do treningu przed Bałkanami :)

Spotkanie na Beskidku


A tu specjalnie coś dla Funia :) Gościu wcale nie jechał na automacie! :)

Dystans135.00 km Czas06:00 Vśrednia22.50 km/h
Za ciosem..
Kategoria 3) 100-150 km
Świąteczny wypad z Januszem. Miał być jeszcze Van i Kovval, ale akurat pierwszy nie miał dzisiaj czasu a dla drugiego było rano zbyt mokro! Traska na Olkusz,gdzie odbijamy na Rabsztyn i pierwszy raz wreszcie zwiedzamy Januszkową Górę..

Janusz pod swoją Januszkową Górą:)


Weszliśmy na sam szczyt, cały rok nie było tyle śmiechu co dzisiaj..



Na drogach jednak bardzo ślisko..


Od początku sezonu miałem chętkę powtórzyć trasę z 2011r w okolice Dłubniańskiego Parku Krajobrazowego. Dzisiaj nadszedł ten dzień..



Janusz ciśnie ile fabryka Romet dała;)


Takie widoki dzisiaj bez końca..



Decydujemy się robić pętelkę, więc zjeżdżamy do Skały i okolic..


Tam jedyna okazja, aby zjeść coś ciepłego. Wybieramy bigos od gościa przy drodze..



To była najgorsza decyzja dzisiejszego dnia. Była tak kwaśna, że nie daliśmy rady zjeść. Już do końca odbijało się tylko kapustą, nawet Cola nie pomogła a brzuch napier.... do teraz.

Dalej już prosta traska na Olkusz i Bukowno. Na Bukowskiej przypominamy sobie o czasówce organizowanej przez Nedveta LINK.

Zmienialiśmy się co ok 1 min i na 8km prostej udało się wyciągnąć czas:


..co plasuje nas na podium:) Biorąc pod uwagę zmęczenie całym dniem i egipskie ciemności..bardzo dobry czas;)

A ogólnie..kolejna zajebista i godna całego dnia wyprawka!
Dodatkowo, właśnie dzisiaj osiągnąłem wynik 4500km w roku 2013 i przebiłem każdy poprzedni rok..może dupy nie urywa, ale kolejny cel zrealizowany!
Dystans138.00 km Czas06:10 Vśrednia22.38 km/h
Kocierz i beskidzka pętelka!
Kategoria 3) 100-150 km
Wspólny wypad z Januszem..Miał jechać jeszcze Van, ale się pochorował. Mieliśmy jechać na lajcie na Pustynie Błędowską..z głupa jednak zaproponowałem Beskidy i Kocierz i poszło:) Jeden z lepszych wypadów! Trasa przez Chrzanów na Zator i Andrychów. Narzuciliśmy zajebiste tempo non stop po 30km/h, po 35km zacząłem być głodny i powoli mnie odcinało. W Andrychowie już wkurw....;D robię zapas i jem ile wlezie. Kocierz...poszedł gładko! Nastawiłem się na nie wiadomo co..a naprawdę poszło super i to na lekki raz. Chwila relaksu, zjazd i jedziemy na kolejny podjazd w kierunku Porąbki. Tam obiad i powrót już standardowo przez oświęcimskie wioski. Van, żałuj..było zajebiście:)

Relacja Janusza

zapas na Kocierz


Jakiś menel spod sklepu;)


Janusz podjazd zaczął jak zawsze..


..i skończył jak zawsze:D


Kocierz


Z zaskoczenia..


Kolejna przełęcz również dla mnie;)


Taka jesień może być bez końca..


Obiad w Porąbce


Samojebka wprost z Porąbki, pierwszy raz w kasku od roku!
Dystans127.00 km Czas05:53 Vśrednia21.59 km/h
Totalny wycisk..na głodnego:)
Kategoria 3) 100-150 km
Naprawdę godna wyprawa z Vanem i Januszem do Ojcowa. Miało być jakieś max 80km spokojnym tempem..ale się nie udało:) Co górka to niekończące się wyścigi i pojedynki. Niestety już nie wakacyjna forma, więc podjazdy dały się we znaki. Gdyby jednak było tego mało, powrót przez pogórkowate Dubie a następnie Passo de Miękinia oraz Paryż. Klasyfikacja generalna:
1) Van
2) Piofci
3) Janusz :)
Końcówka już na głodnego, ostatni raz robimy taką trasę bez jedzenia:)

Relacja Janusza




olkuski rynek


Ojców



Wszyscy skończyliśmy Paryż na pudle!


Widoczność dzisiaj była świetna..Beskidy, Tatry jak na dłoni..