Dystans93.00 km Czas05:00 Vśrednia18.60 km/h
SprzętSrebrny Orzeł
Dzień 1 / Cesky Tesin (CZ) - Police (CZ)
No to zaczynamy:)
Obiecywałem sobie, że na wyprawie codziennie wieczorem poświęcę jakiś kwadrans na notatki..jednak nic z tego:) Relacja więc mocno okrojona, bo kiepsko z pamięcią;)
Zbieramy się z Łukaszem i Arturem w sobotę na Leopoldzie przed 6 nad ranem. Tam czeka już bus, który zabiera nas do Cieszyna. Przez całą drogę autem, ciemnica i deszcz..wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że to będą praktycznie ostatnie krople na wyprawie;)
W Cieszynie jesteśmy ok 8, szybkie przepakowanie i ruszamy:)

Warto zwrócić uwagę na husarię Artura (w środku). Walnął całą trasę na ciężkim fullu:)
Pech chciał, że nasza czeska mapa na dobre zaczynała się dopiero ok 25km trasy a więc od Frydka-Mistka i już na starcie zrobiliśmy niepotrzebnie zapoznawczo kółko 12 km w okolicach Cieszyna:)
Jakoś jednak się udało i wyjechaliśmy w stronę czeskich Moraw;)


Pierwsze większe miasto Frydek-Mistek nas rozczarowało. Kompletnie zero otwartych sklepów, jak i ludzi..Całą trasę chcieliśmy oprzeć na bezgotówkowych zakupach i już tutaj się męczyliśmy szukając marketu..o upragnionym kebabie można było tylko pomarzyć;)
Pojechaliśmy za miasto i obiad zjedliśmy na palniku nad zbiornikiem Olešná.

Robiło się coraz cieplej, górki powoli dawały znać o sobie a gdzie tam do prawdziwych wzniesień:) Widoki jednak były kapitalne..


Chcieliśmy przycumować najlepiej nad jakąś wodą i prawie nam się udało.
Ok 85km wyjechaliśmy przy super czystym zbiorniku

Niestety w okolicy zero sklepów a my praktycznie spłukani bez żadnych napojów.
No cóż, szybka mini kąpiel i jedziemy dalej.
Zatrzymaliśmy się w miejscowości Branky, kupiliśmy co potrzebne i jazda z szukaniem noclegu. Kilka km za następną wioską same polanki, musieliśmy wytargać trochę rowery pod górę żeby schować się za drzewami..jednak miejscówka idealna, z każdej strony las:)

Ze względu na zawartość zakupów, nie myśleliśmy o noclegu u gospodarza;)
Ognisko, kiełbaski i dość gruba impreza chyba do 1 czy 2 w nocy;)
Wtedy już było jasne, że to nie będzie czysto rowerowy wyjazd;)
Obiecywałem sobie, że na wyprawie codziennie wieczorem poświęcę jakiś kwadrans na notatki..jednak nic z tego:) Relacja więc mocno okrojona, bo kiepsko z pamięcią;)
Zbieramy się z Łukaszem i Arturem w sobotę na Leopoldzie przed 6 nad ranem. Tam czeka już bus, który zabiera nas do Cieszyna. Przez całą drogę autem, ciemnica i deszcz..wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że to będą praktycznie ostatnie krople na wyprawie;)
W Cieszynie jesteśmy ok 8, szybkie przepakowanie i ruszamy:)
Warto zwrócić uwagę na husarię Artura (w środku). Walnął całą trasę na ciężkim fullu:)
Pech chciał, że nasza czeska mapa na dobre zaczynała się dopiero ok 25km trasy a więc od Frydka-Mistka i już na starcie zrobiliśmy niepotrzebnie zapoznawczo kółko 12 km w okolicach Cieszyna:)
Jakoś jednak się udało i wyjechaliśmy w stronę czeskich Moraw;)
Pierwsze większe miasto Frydek-Mistek nas rozczarowało. Kompletnie zero otwartych sklepów, jak i ludzi..Całą trasę chcieliśmy oprzeć na bezgotówkowych zakupach i już tutaj się męczyliśmy szukając marketu..o upragnionym kebabie można było tylko pomarzyć;)
Pojechaliśmy za miasto i obiad zjedliśmy na palniku nad zbiornikiem Olešná.
Robiło się coraz cieplej, górki powoli dawały znać o sobie a gdzie tam do prawdziwych wzniesień:) Widoki jednak były kapitalne..
Chcieliśmy przycumować najlepiej nad jakąś wodą i prawie nam się udało.
Ok 85km wyjechaliśmy przy super czystym zbiorniku
Niestety w okolicy zero sklepów a my praktycznie spłukani bez żadnych napojów.
No cóż, szybka mini kąpiel i jedziemy dalej.
Zatrzymaliśmy się w miejscowości Branky, kupiliśmy co potrzebne i jazda z szukaniem noclegu. Kilka km za następną wioską same polanki, musieliśmy wytargać trochę rowery pod górę żeby schować się za drzewami..jednak miejscówka idealna, z każdej strony las:)
Ze względu na zawartość zakupów, nie myśleliśmy o noclegu u gospodarza;)
Ognisko, kiełbaski i dość gruba impreza chyba do 1 czy 2 w nocy;)
Wtedy już było jasne, że to nie będzie czysto rowerowy wyjazd;)
Komentarze
k4r3l, dzięki;) Już bym chciał wrócić w te czeskie spokojne klimaty;)
Z tymi sklepami w Czechach to faktycznie dupa,tez tak miałem:)
Koledzy widzę napaleni na jazdę,ale jak tam sprawiły się te plastikowe pedałka...?;)